Magda, rekin i poezja
MŁODE WILKI
Krótkie recenzje, które będą się pojawiać na łamach naszego magazynu, mają mieć przede wszystkim charakter przyjacielskich komentarzy do ich twórczości. Kilkoro z nich znam osobiście, innych z Internetu, jeszcze inni są przyjaciółmi tych pierwszych. Każdego i każdą z nich łączy jedno – młodość i zamiłowanie do pisania, tworzenia osobistych zapisków z obserwacji świata i ludzi go zamieszkujących.
Dla mnie – czytelnika są nadzieją, że literatura nadal ma się dobrze i wszelkie docierające stąd i zewsząd głosy o jej końcu, są tylko akademickim wymysłem znudzonych swoją pracą badaczy. Żywię nadzieję, że za rok, może dwa, będzie o nich głośno. Tak, jak wczoraj było głośno o młodych literatach debiutujących przed laty, tak może jutro usłyszę o prezentowanych tutaj poetach i poetkach. Czego serdecznie im życzę.

Co mają ze sobą wspólnego: osiemnastoletnia Polka, Bonnie Parker i hákarl - islandzka potrawa ze sfermentowanego rekina?
Magda jest młoda. Ale młodością bestialsko zdolną.
Czytałem jej teksty dziesiątki milionów razy. Do snu, na dobry początek dnia. Hákarl przysłała mi już jakiś czas temu.
Wiem z rozmów z Magdą, że zestaw to studium rozstania. Rozstania – i tęsknoty, do której zaakceptowania trzeba dojrzeć tak jak islandzki hákarl dojrzewa do zjedzenia(6-12 tygodni fermentacji, 4-5 miesięcy suszenia). Dlatego pierwszy tekst jest datowany na 6 lipca, przedostatni mówi o listopadzie. Autorska klamra obejmuje rzeczywistość od momentu, kiedy ryba jest jeszcze świeża, aż do chwili, w której staje się zepsuta. I to właśnie zepsucie jest stanem świadczącym o gotowości do konsumpcji tytułowego hákarl , kiedy sfermentowany autor listów do Bonnie nie jest gotowy do niczego innego – oprócz do powrotu do ich odbiorcy.
Czasem, czytając, czułem się swobodnie; kiedy indziej czytanie szło jak po grudzie. Zżyłem się z bohaterem; często podświadomie motywuję go do takiego, a nie innego wyboru.
Magda nie jest poetyckim podlotkiem, ale nad wiek dojrzałym obserwatorem świata. Przez jej teksty przebija delikatność, czułość, czasem lekka perwersja (zwłaszcza w skojarzeniach, skrótach myślowych). Czasem wydawało mi się , że uczestniczę w filmowym seansie:
sepia za oknem jak w starych filmach. syn Gabrieli wchodzi przez balkon jak złodziej,
choć jest mi bliższy niż ty teraz, Bonnie. rwie renoira i zostawia mi sierpień na stole,
jakby wiedział, że w tym domu właśnie coś się skończyło.(strefa przejść)
Albo jakbym grał jakąś jazzową frazę:
Bonnie, bo już nie pamiętam,
kiedy ostatnio targałaś fotel na werandę, żeby tylko popatrzeć na ten błękit. nie masz siły,
ja jej nie mam tuż po tobie. za kilka lat przeżyję zawał, zastój, zasłuchanie. nic tylko światła.
tylko keith jarrett, ten koncert w köln. jak bańka. (światła. pocierasz oczy)
Większość tekstów Magdy to bardziej poetycka proza, bawiąca się z historią, niż ramowe wiersze. Tutaj pierwsze skrzypce gra Bonnie Parker, dziewczyna Clyde’a Barrowa. Pomiędzy wierszami znalazłem aluzje do Pulp Fiction Tarantino. Zresztą nie tylko do filmów: jej proza w pewien sposób nawiązuje do twórczości Jacka Dehnela, Josifa Brodskiego, Hali Poświatowskiej; gdzie indziej czuć powiew prozy Jacka Kerouaca i w ogóle pokoleniem beatników. To świat sepii za oknem jak w starych filmach. Obracający się wokół jazzu, avant-popu, poetyckiego klasycyzmu i prozaicznego realizmu. To pisanie nie daje się zamknąć w ramach gatunku, skategoryzować. Jak w każdym tekście, nie zawsze jest dobrze. Trafiają się także słabsze momenty, ale Magda ma dopiero osiemnaście lat.
To zbiór zimny, ale podstępnie urzekający chłodnym klimatem. Jak Skandynawia.
Sławomir Hornik
Magdalena Leszczyńska – rocznik 1990, obecnie w Zambrowie, planuje przeprowadzkę do Warszawy.
W tekście wykorzystano przesłany przez Magdę Leszczyńską zbiór H á k a r l.
Wszystkie teksty zamieszczone na stronie www magazynu Antresola podlegają ochronie prawnej na mocy ustawy o prawie autorskim.

Zostaw komentarz!